poniedziałek, 11 lutego 2013

Taka mała informacja

Założyłam bloga z jedną bloggerką, wpadajcie, komentujcie, dodawajcie się do obserwatorów :)
http://passion-love-trouble-hope-lie-trust.blogspot.com/

jeśli chodzi o tego bloga to po prostu leżę i nie wstaje. Nie wiem co tu pisać, nie wiem, kiedy pojawi się następny rozdział, wybaczcie zastój .. ;/ wpadajcie na tego powyżej i do szybkiego zobaczenia :)

Alex ; )

czwartek, 7 lutego 2013

Informacja.

Cześć wam, to znowu ja :)

Rozdział 7 .? Nie, to tylko informacja. Otóż nie napiszę siódemki. Powody - mało komentarzy, nauka, brak weny, wgl. nie chce mi się ciągnąć tego opowiadania, ale obiecałam, że go nie skończę, więc będę próbować napisać 7 rozdział. Druga sprawa jest taka, że moje najnowsze blogi:

www.better-lifee.blogspot.com
www.chachi-loves-1d.blogspot.com

wam polecam i po prostu błagam, żebyście na nie wpadli i skomentowali. potrzebuje komentarzy na każdym blogu, bo wtedy nie mam motywacji :/ to chyba tyle ... kocham was :)

Alex ; )

sobota, 26 stycznia 2013

Rozdział 6.

31 grudnia
Jess


Hmm, więc jakoś dotrwaliśmy do Sylwestra i kolejny rok się kończy .. To niesamowite. Więc tak, ekhem .. Każdy członek One Direction jest zajęty. Wow, sama nie wierzę, to stało się tak szybko. Ja i Harry, Rose i Zayn, Cher i Niall, Dan i Liam, El i Louis. Pięć zajebistych, kochających się par. Nasza paczka, nierozłączna. To takie .. ekscytujące. Nie mogę nadal uwierzyć, że to ja, właśnie JA chodzę z Harry'm Styles'em. Od bardzo dawna był moim najlepszym przyjacielem, ale nie sądzilam, że kiedykolwiek będziemy razem. To niesamowite. Więc dziś już Sylwester i właściwie nie wiem, co będziemy robić. Chłopcy na całe szczęście mają wolne, tylko dlatego, że odrzucili na dzisiaj wszystkie propozycje dotyczące koncertów, bo 'robią to dla nas'. Trochę przykre, bo to przez nas zawodzą swoich fanów, tak nie powinno być. Z drugiej strony są bardzo kochani, więc .. Więc jest miło. Jak wiadomo ja i Rose jesteśmy na studiach. Ja na medycynie wytrzymałam już 4 miesiące, obczajacie to wgl.? Bo ja nie. To wszystko dzieje się tak jakoś szybko, nie wiem dlaczego. Ponad pół roku już chyba minęło, odkąd ja, Rose i Aiden jesteśmy razem. Strasznie się cieszę, że ich odnalazłam i, że żyją. Wychodzi na to, że tamte 4 lata płaczu były na nic. Nie jestem sama, mam siostrę, brata, przyjaciół i kochającego chłopaka. No czego można chcieć więcej .? Tak, rodziców .. Zdecydowanie ich brakuje, ale co zrobić .? Przecież jestem pewna, że oni nie żyją.
-Jess .?-usłyszałam głos mojej siostry dobiegający z jej pokoju, więc poszłam tam.
-Co .,?-zapytałam przyglądając się mojej siostrze i śmiejąc się z niej.
-Pomóż-popatrzyła na mnie błagalnym wzrokiem.-Nie wiem, co założyć dzisiaj-dodała. A tak, już mi się przypomnialo .. mieliśmy iść wszyscy razem na imprezę do klubu, no tak, głupia ja.
-We wszystkim będziesz wyglądać dobrze-pocieszyłam ją.
-Muszę wyglądać wystarczająco dobrze, by spodobać się Zayn'owi-uparła się.
-To Twój chłopak, we wszystkim mu się podobasz-zaśmiałam się z niej. Była lekko przewrażliwiona. Znają się już trochę czasu, widać, ze cholernie mocno się polubili, skoro tak szybko .. no .. są ze sobą, tak .? To tylko ten tydzień, ale widzę, ze Zayn kocha moją siostrę. Znam go, wiem jaki jest i jak traktuje kobiety. Rose lepiej nie mogła trafić. Z resztą to fajne, że spotyka się ze swoim idolem, o którym nawet nie marzyła. Znaczy nie marzyła, by go nawet spotkać. To dość śmieszna historia. Jednak sa szczęśliwi. Są i będą, jestem tego niemal pewna. No i Aiden .. tak się cieszę, że Aby (dop.aut. to była Aby, czy Amy .? Serio, bo nie pamiętam ..) wróciła do niego, że przyjechała tu, że mimo tego wszystkiego starała się i chce, żeby nadal byli razem. To naprawdę słodkie, to znak, to przykład prawdziwej miłości. Z resztą skoro już mówić o miłości, mówiłąm raz, powtórzę i znowu. Idealną parą jest Liam i Danielle oraz Eleanor i Louis. Nigdy w życiu nie widziałam bardziej kochających się osób. Nawet chyba ja nie potrafię kochać tak mocno jak Louis ! To wspaniały człowiek, odniósł sukces w życiu, ma szczęścia, cudowną dziewczynę .. No, po prostu  jest świetnie. Z resztą .. gdyby rodzice jeszcze żyli, to zdziwiliby się, co się z nami stało. Zdziwiliby się, że żyjemy, mimo wypadku, że jesteśmy razem, mimo rozłąki, że jesteśmy szczęśliwi, mimo straty, że się kochamy, mimo tego wszystkiego, co się stało i dzieje. Rodzina, teraz wiem, że to jest najważniejsze. Cieszę się, ze mam jednak chociaż Aiden'a i Rose. Bez nich nie dałabym rady. Możliwe, że gdyby ich tu nie było, nigdy nie byłabym z Hazzą. W sumie Rose mi trochę przy tym pomogła. Jest kochana. Patrzyłam cały czas na moją siostrę, która biegała po garderobie. Nagle poczułam wibracje w tylnej kieszeni i wyciągnęłam telefon. "Cześć skarbie. Wpadniemy po was o 19, tak jak mialo być, jedziemy do klubu, już za Tobą tęsknię ; * Harry xx." , "Dobrze kocie, powiem Rose. Też tęsknię ; * Ale nadal nie ogarniam całej tej sytuacji. Jess xx.", "Oj proszę Cię, minął tydzień, a ty nadal nie wierzysz, że ktoś tak przystojny jak Harry Styles jest w Tobie zakochany .? Harry xx.", "Hahahaha, jakiego mam skromnego chłopaka .. tak, nadal nie wierzę, bo znamy się bardzo długo, a dopiero teraz jesteśmy razem. Jess xx.", "Tak bywa ;* Kończę, musimy szykować się na imprezę, to w końcu ostatni dzien tego roku. Harry xx.", "Miejmy nadzieję, że lepszy, do zobaczenia, kocham. Jess xx.", "Pa, kocham. Harry xx." Tak ... jak zwykle ta sama wymiana zdań z Hazzą. Cały czas nie wierzę w to, co się dzieje, to chyba jakiś sen, serio. Dochodziła godzina 17, więc postanowiłam, że już chyba czas się zbierać. Wróciłam do swojego pokoju i od razu skierowałam się do garderoby w celu wybrania jakichś ubrań. Nie minęło pół godziny, a już zdecydowałam się na niezły zestaw. Poszłam do łazienki i napuściłam wody do wanny, w tym czasie rozczesując moje całkiem długie, blond włosy. Hmm, trzeba będzie je nie długo pomalować, bo znów te jebane odrosty. Nie myśląc już dalej o moich cienkich włosach rozebrałam się i weszłam do dużej wanny pełnej wody i piany. Tak, to zdecydowanie coś, czego mi było trzeba. Posiedziałam w niej jakieś pół godziny. Jak to mam w zwyczaju zaczęłam myśleć i wgl. W samej bieliźnie ruszyłam do pokoju i ubrałam wybrane wcześniej ubrania. Zrobiłam sobie lekki makijaż, ponieważ nigdy nie byłam fanką tapety. Tylko tusz, błyszczyk, czasem jakiś cień do powiek, ale to rzadko. Gotowa już całkiem zabrałam torebkę i zeszłam na dół. Mieliśmy spędzić ten wyjątkowy dzień w dwunastu. Członkowie One Direction z dziewczynami, oraz Aiden i Aby. Wyjęłam z torebki iPhone'a, by sprawdzić godzinę. 18:48. Chłopcy z naszymi przyjaciółkami powinni zaraz być pod naszym domem. Tymczasem ja i Aiden czekamy na naszą kochaną siostrę, która jak zwykle ma problem z doborem ciuchów lub pewnie z dobraniem głupich kolczyków bo "muszą idealnie pasować do stroju". Nie mogą być za małe, ale też nie za duże, jeśli pasują złote, muszą być złote, ale nie za złote, ale też nnie takie, w których złota nie widać. No jakaś massakra. To już chyba nawet Cher nie ma takiej obsesji na punkcie wyglądu. Rose też zawsze - nawet gdy była młodą nastolatką ciągle się odchudzała. Hello, ona jest chudsza ode mnie ! Wygląda pięknie, czego ona chce od swojego ciała !? Idiotka, no czysta idiotka ! Z zamyśleń wyrwał mnie jednak dzwonek do drzwi, więc pospiesznie poszłam otworzyć.
-Harry-uśmiechnęłam się na widok mojego chłopaka, który od razu złożył na moich ustach pocałunek.
-Ble-odezwał się Malik wchodząc za nim do mieszkania.
-Musimy poczekać, moja siostra jak zwykle ma problemy-zaśmiałam się. Postanowiłam iść ją pogonić, w tym czasie Hazz i Zayn przywitali się z Aiden'em. Cieszę się, że nasi chłopacy tak zaprzyjaźnili się z naszym bratem. On jest dla nas jak ojciec, pilnuje chłopaków, z którymi się spotykamy, chce ich sprawdzić. To dość miłe.
-Wow, Rose, wygląsz pięknie-uśmiechnęłam się patrząc na moją siostrę, która przeglądała się w lustrze.-Chłopcy przyszli, chodź, przeciez jesteś gotowa-złapałam ją za ręke.
-Wiem, ale .. ehh .. nie wiem jak Ci to powiedzieć ..-mówiła trochę zakłopotoana.
-Rose, co jest .?-zdziwiłam się.
-We Wigilię, pod wieczór, ja .. kochałam się z Zayn'em. Od tamtej pory ciągle chce mi się wymiotować, boję się, że zaszłam w ciążę i boję się, że on mnie przez to zostawi-zaczęła tłumaczyć i miała łzy w oczach.
-Nie płacz, bo się rozmarzesz-zaśmiałam się.-Spokojnie. To nic takiego, nie masz się czego bać, sprawdziwy to jutro, ok .? Dziś jest Sylwester, nasza noc, musimy się bawić, ja, ty, nasi przyjaciele, oraz chłopacy, ok .?-uśmiechnęłam się do niej.
-Okej-odpowiedziała tylko i obie zeszłyśmy na dół. Powiedziałam jej, żeby na razie nie mówiła Malik'owi, że wydaje jej się, że jest w ciąży. Dziś musimy się bawić. Rose szybko przywitała się z nim buziakiem i weszliśmy wszyscy do wielkiego vana, tam witając się z pozostałymi. Co do Aby, to mieliśmy się z nią spotkać już w klubie. Zastanawiałam się cały czas nad słowami mojej siostry. Czy to możliwe, że jest w ciąży .? A jeśli .? Ehh, nie Jess, masz o tym nie myśleć, jutro pojedziemy do lekarza, bd. okej, na pewno, to nic takiego. Po około 20 minutach drogi dotarliśmy do klubu, tam przywitaliśmy się z Aby. W dwunastu zajęliśmy stolik i każdy z nas zamówił po drinku, tak na początek. Oczywiście nie obyłoby się bez alkoholu, w końcu to Sylwester. Strasznie dużo tańczyliśmy i wygłupialiśmy się, jak to mamy w zwyczaju. Byłam już nieźle wstawiona, z resztą nie tylko ja. Szczególnie Hazz, Zayn i Lou mieli niezłą fazę, oni to zawsze muszą coś odpierdolić, hahahahah, czuby. Impreza leciała szybko, wyjątkowo szybko. Została minuta do północy. Wzięlismy kieliszki i szampana na dwór. Liam otworzył go i wszystkim ponalewał. Teraz już tylko czekaliśmy na Nowy Rok. 10 !...
-Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham-przytulił mnie do siebie mocniej Harry.
9! ...
-Cieszę się, że jesteśmy razem.
8! ...
-To zabawne, że minęło tyle lat, a my dopiero się zeszliśmy.
7 ! ..
-I zaraz Nowy Rok, tym razem cały z Tobą ..
6! ..
-Z nikim innym.
5! ...
-Bo Ty znaczysz teraz dla mnie najwięcej.
4 ! ...
-Jesteś moją prawdziwą miłością.
3 ! ...
-Jesteś tą jedyną.
2 ! ...
-Tą, której szukałem całe życie.
1 ! ...
-Chce się z Tobą kochać
0 !!! ... HAPPY NEW YEAR !
-Hahahahaha, kocham Cię głuptasie-odezwałam się w końcu i uśmiechnęłam szeroko do mojego chłopaka, po chwili ujął w dłoń mój policzek i namiętnie się pocałowaliśmy. Następnie całą paczką wznieśliśmy toast za Nowy Rok. Tak .. Nowy Rok, miejmy nadzieję, że będzie lepszy, musi być, w końcu to Nowy Rok, pełen przygód, przygód z Harry'm.

 
********************************
Siema miśki !
Zaczne tak ... WRÓCIŁAM KURWA !
Jakoś udało mi się napisać ten 6 rozdział, ale jak dla mnie jest taki se (TERAZ TU MUSICIE POWIEDZIEĆ "NO CO TY ALEX, JEST BOSKI")
Ahahahahaha :)
Ale serio, co myślicie .?
Nie wiem, kiedy dodam 7, bo nie mam pomysłu, z resztą 6 juz spierdoliłam :)
Kocham was normalnie :)
Do dalszego pisania musi mnie coś zmotywować, a dokładnie ... KOMENTARZE.
Liczę tak na .. 10 .? może nawet 20 wam się uda, hęęęęę !?
Liczę na was misiaki, wiecie jak bardzo was kocham.
Co sądzicie .?
Hazza i Jess, awwwwwww, słodziaki.
A czy Rose serio jest w ciąży .?
Odpowiedzcie i zadawajcie własne pytania, z chęcią odpowiem, kocham was ;)
+pisałam szybko, za błędy przepraszam :)
++ wpadajcie na bloga: www.better-lifee.blogspot.com
 
 
Alex ; )

czwartek, 17 stycznia 2013

WAŻNE !!

Od razu mówię, nie usuwam bloga, ale niestety zawieszam go na czas nieokreślony. Powód .? Mam na tym ważniejszym koncie teraz chyba 3 blogi, takie już stałe i są dla mnie bardzo ważne, no i przez nie nie mogę jakoś powrócić do tej historii, nie mam weny, nie wiem jak to napisać. Nie usunę raczej tego bloga, bo jest dla mnie dość ważny, ale póki co zawieszam. Posiedzę całą noc nawet, przeczytam wszystkie rozdziały tutaj i zacznę działać, ale wątpie, by mi się udało.

Przepraszam i spodziewajcie się mnie za .. długi czas. mam tylko nadzieję, ze nie stracę czytelniczek.
Póki co zapraszam na tego nowego: www.better-lifee.blogspot.com

Kocham was i bardzo przepraszam..
+ dziękuję z atyle wejść i przy rozdziałach widzę po 70 do 100 wejść, wiele to dla mnie znaczy, blog jest całkiem popularny, więc nie usunę go nigdy :)
Alex ; )

sobota, 5 stycznia 2013

Liebster Award

Hej < 3

Zostałam nominowana do Liebster Award przez: Wally. Δ     za co bardzo dziękuję. Piszę notkę tutaj, ponieważ to ten blog został nominowany i z góry mówię, że nie nominuję żadnych blogów, ponieważ już to wcześniej robiłam. A teraz pytania:

Odnośnie pisania:


1.Co motywuję cię do pisania?
Hmm, właściwie, to nie wiem, czy mam jakąś konkretną motywację. Po prosu włączam laptopa, loguje się i zaczynam pisać, przeważnie jest tak, że napiszę pół rozdziału na jednym blogu, zabieram się za kolejny i kolejny, próbuję stworzyć coś na każdym blogu codziennie, ale piszę na spontanie. ; )
2.W jakich warunkach lubisz tworzyć? (cisza - harmider, porządek - bałagan)
Ymm, no zdecydowanie w ciszy, nie lubię, gdy np. w pokoju obok gra jakaś(przeważnie dziwna) muzyka, a ja mam zamiar pisać, wtedy po prostu grzecznie odstawiam pisanie, ponieważ nikt w domu nie wie, że prowadzę blogi. ; p
3.Co natchnęło cię do pierwszego sięgnięcia "po pióro" ?
 Zdecydowanie inne blogi. ; )
 



Odnośnie osoby:

4.Co robisz jak dopada cię "chandra"?
"Chandra" - to dziwne, ale serio, nie znam tego słowa! ; P
5.Jedno z twoich postanowień noworocznych.
Być szczera do bólu. ; P
 
6.Jeśli mogłabyś być zwierzęciem to jakim?
Yyyyyy ... kotem .? Hazza je lubi ; )
 
7.Co chciałabyś robić w przyszłości?
Mam już plany na przyszłość - będę lekarzem, więc jeśli coś wam się stanie wpadajcie do mnie, hahah ; )


Odnośnie One Direction:

8.Co najbardziej cenisz u chłopców?
Cenię w nich praktycznie wszystko, to jacy są, a są przystojni, zapewne bardzo mili, troszczą się o swoje dziewczyny i fanów ; ) Cenię w nich też to, że mimo są sławni, to woda sodowa nie uderzyła im do głowy ; )
 
9.Który z nich jest twoim ulubionym?
Wszystkich szczerze KOCHAM i to bardzo, ale moim ulubieńcem jest zdecydowanie Zayn ; *
 
10.Która piosenka sprawia, że masz "gęsią skórkę"?
Lubię PRAWIE ich wszystkie piosenki, ale te najulubieńsze to: They Don't Know About Us, Irresistible, Truly Madly Deeply, Little Things, Kiss You, Nodoby Compares ; )
 
11.Co sądzisz o dziewczynach chłopców? (Tay, Pezz, El i Dan)
Zacznijmy od końca, czyli Dan:
Uwielbiam ją, lepszej dziewczyny Liam po prostu nie mógł mieć! Absolutnie do siebie pasują, są stworzeni wręcz dla siebie. Danielle tryska strasznie pozytywną energią, przy niej Liam jest szczęśliwy, w dodatku jest tancerką, co bardzo lubię i jest cholernie piękna ; )
El:
Kocham, kocham, kocham. Jest dla mnie na równi z Dan - obie są idealnie. Jak dla mnie El bardzo pasuje do Lou, wspiera go, kiedy może, kocha go szczerze. Poza tym wygląda na strasznie miłą i jest taka słodka i bardzo ładna. Nie rozumiem osób, które ją tylko hejtują, szczerze współczuję dziewczynie. Nie jestem Larry Shipper, chociaż kocham Lou i Hazze, ale nie jako parę.
Pezz:
Hmmm .. Tak, od razu mówię, polecą hejty, ale taka już jestem. NIENAWIDZĘ JEJ. Jest po 1 jak dla mnie troche głupia, nie za ładna, a w tych fioletowych włosach wygląda jeszcze gorzej. Jak dla mnie nie pasuje do Zayn'a. Oni mają inne charaktery, a ona ślini się do niego i wyciąga kasę, oraz chce, żeby jej zespół się wybił - nienawidzę szmaty. Jeśli ktoś ją lubi soo sorry.
Tay:
Wy tak na serio !? Ja jej nie uznaję za dziewczynę Hazzy. Jest tylko zwykłą panienką, któa chce się jeszcze bardziej wybić, bo może na chwilę ludzie o niej zapomnieli - leci na kase i wygląd Hazzy, CHCE GO ODCIĄĆ OD ZESPOŁU I KURWA NIE ŻARTUJE. Jak pewnie ktoś z was wie Tay i Hazz są na wyspach dziewiczych. Podajcie mi też jakieś zdj. kiedy ostatnio Hazz był z kimś z zespołu, oprócz jakiegokolwiek koncertu. Podacie mi takie zdjęcie .? Bo ja nie mogę znaleźć. Ona chce rozbić 1D, ponieważ są sławni, teraz juz nawet sławniejsi od niej - nienawidzę szmaty, jeśli ktoś ją lubi, to współczuję głupoty !

Więc tak, dziękuję za nominację, jak mówiłam nikogo nie nominuję i teraz do was - nastepny rozdział pojawi się prawdopodobnie jutro, lub jeśli nie w przyszłym tygodniu - mam wystawianie ocen, masakra ! W sumie nie jest źle, mam same 5, chyba z 5 czwórek i jedną 3, więc czymajcie za mnie kciuki i rozdział jutro lub przyszły tydzień, przepraszam i kocham was !
www.jas-em-jen-1d.blogspot.com  --- nowy blog, wpadajcie i KOMENTUJCIE. ; )

Alex ; )

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Rozdział 5.+ życzenia świąteczne ; )


24 grudnia, Wigilia
Rose.
 
 
"A first day of christmas my true love sent to me ..."Ta piosenka cały dzień chodziła mi po głowie. Może dlatego, że kolędnicy od samego rana chodzą po mieście, po domach i wgl .? Wyjrzałam przez okno kawiarnii i zauważyłam małe dzieci rzucające się śnieżkami. To takie słodkie. Po mieście chodzą mikołaje i rozdają dzieciom cukierki. Przy galerniach stoją kolędnicy i śpiewają, a w każdej knajpie, czy kawiarnii rozbrzmiewa świąteczna muzyka. "Snow is fallin, all around me, children playing, haning fun, it's the seasen, love, and understanding, merry christmas, everyone .." W kawiarni zaczęły rozbrzmiewać pierwsze słowa mojej ulubionej świątecznej piosenki i mimowolnie zaczęłam się uśmiechac i nucić pod nosem.
-Pamiętasz, jak byłyśmy małe i śpiewałyśmy ją w kółko .?-z zamyśleń wyrwał mnie głos mojej siostry.
-No pewnie-uśmiechnęłam się do niej.
-Wesołych Świąt Rosie-uśmiechnęła się i podała mi prezent.
-Wesołych Świąt Jess-odwzajemniłam uśmiech i również podałam jej pudełeczko z prezentem. Wyszłyśmy na kawę, by w spokoju porozmawiać. Stwierdziłyśmy, że jeśli będzie zamieszanie u chłopaków, to sobie damy prezenty rano, żeby nie przedłużać.
-Awww, Rose, to jest piękne-przytuliła się do mnie i zaczęła podziwiać swój naszyjnik w kształcie serca ze srebra.-Dziękuję-dodała.
-Nie ma za co-uśmiechnęłam się do niej szczerze i zabrałam się za rozpakowanie mojego prezentu.
-Wow, Jess-to było jedyne, co mogłam wypowiedzieć. Były to srebrne kolczyki z topazem, których tak długo szukałam.-Gdzie je znalazłaś .?-zdziwiłam się.
-To nie ja, to święty mikołaj-zaśmiałą się, a ja razem z nią.
-Dziękuj-uśmiechnęłam się do niej.
Tumblr_lwsi9tvvvu1r46g7vo1_500_large-Wesołych Świąt siostro,w końcu spędzamy je razem-przytuliła się do mnie, a mi w oku łezka się zakręciła. Rzeczywiście, od dobrych 4 lat, w końcu Wigilie spędzamy razem. To naprawdę wyjątkowy dzień. Wyszłyśmy z kawiarnii i jeszcze powolnym krokiem poszłyśmy do świątecznego sklepu w galerii. Kupiłyśmy tam sobie czapki mikołaja. Fajną rzeczą było w tym sklepie, że jesli kupisz czapkę, możesz zrobić sobie w niej zdjęcie i przyczepić je na tzw. "galerię świąteczną". Wybrałyśmy sobie typowe, czerwono-białe, świąteczne czapki i zapłaciłyśmy za nie. Wzięłyśmy od sprzedawcy taki starodawny aparat i zrobiłyśmy sobie po dwa zdjęcia. Każda wzięła jedno dla siebie, a drugie przyczepiłyśmy na ścianę. Zadowolone z tego czynu wyszłyśmy ze sklepiku krzycząc oczywiście "wesołych świąt" i opuściłyśmy galerię. Przed nią, jak wcześniej wspominałam stali kolędnicy, więc podbiegłyśmy do nich i zaczęłyśmy śpiewać wraz z nimi.
"... all i want for christmas is youuu, youuuu, baby ..." Hahah, kocham tą piosenkę. Powydurniałyśmy się jeszcze chwilę z małymi dziećmi w śniegu, a następnie powędrowałyśmy spacerkiem do domu.
-Aiden, jesteśmy !-krzyknęłam, gdy weszłyśmy do mieszkania.
-No nareszcie, dochodzi 16 dziewczyny, musimy się zbierać-powiedział. Spojrzałam niepewnie na Jess i czym prędzej pobiegłyśmy do swojeego pokoju, aby jakoś się ogarnąć. Szybko ogarnęłam włosy, umalowałam się lekko i ubrałąm wybrane wcześniej ubrania na Wigilię. Postawiłam na zwiewną, czerwoną sukienkę, czarne rajstopy, oraz czerwone szpilki. Założyłam jeszcze biżuterię i poprawiłam włosy. Przypięłam coś do włosów i złapałam za czarną, małą torebkę. Zapakowałam telefon i klucze, a następnie chwyciłam ogromną torbę z prezentami dla przyjaciół. Obładowana prezentami ledwo co zeszłam po schodach. Zaniosłam wszystko do samochodu Aiden'a i wróciłam do domu. Czekaliśmy jeszcze na Jess.
-Jess, rusz dupę !-niecierpliwiłam się. Siedziałam już na dole z moim bratem, który szczerze mówiąc wyglądał całkiem elegancko. Dawno nie widziałam, żeby był taki uśmiechnięty, a jakby jeszcze ... No jego dziewczyna, Aby ... (dop.aut. pamiętam, że pisałam, że Aiden zerwał z dziewczyną i jej imię, ale go nie pamiętam, więc niech bd. Aby ^^) gdyby tu była... były najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Przecież wiem jak za nią tęskni. Musiał z nią zerwać, abyśmy odnaleźli Jess. To było dla niego naprawdę ciężkie.
-Jess !-usłyszałąm jak tym razem mój brat ją woła.
-No zaraz, czekajcie, bo nie mogę zapiąć sukienki !-denerwowałą się, więc postanowiłam pójść do niej.
-Co jest .?-zaciekawiłam się.
-Kupiłam ją miesiąc temu, pamiętasz, a teraz nie mogę jej dopiąć-zaczęła już prawie płakać.
-Nie płacz, bo rozmarze Ci się makijaż-usłyszałam głos Aiden'a.-Wesołych Świąt-uśmiechnął się i podał jej pudełko. No tak, zdziwiłam się, bo przecież ja dostałam od niego prezent,a Jess jeszcze nie. Zaciekawiona moja bliźniaczka otworzyła prostokątne pudełko i wyciągnęła z niego piękną suknie.
-Powinnaś się wcisnąć-zaśmiał się Ai.
-Dziękuję-przytuliła się do niego.
-A teraz się ubieraj, zostało mało czasu-powiedział i wyszedł. Jess szybko wcisnęła się w sukienkę od Aiden'a, a ja jej ją zapięłam. Poprawiła jeszcze makijaż i ułożyła włosy. Przygotowana już (chyba) całkowicie wraz ze mną zeszła na dół. We trójkę wsiedliśmy do samochodu i już byliśmy w drodze na Wigilię, którą spędzimy z naszymi przyjaciółmi. Byliśmy na miejscu tak po około 10 minutach. Od razu przywitaliśmy się z dziewczynami i podłożyliśmy prezenty pod choinkę. W 6 siedzieliśmy na kanapach i czekaliśmy na ten upragniony dzwonek do drzwi. 'Ding-dong' - zerwałam się z kanapy i szybkim krokiem poszłam otowrzyć drzwi.
-Louis !-krzyknęłam i przytuliłam się do naszego śmiesznego przyjaciela, który po przytuleniu mnie od razu pobiegłw objęcia Eleanor.
-Liam, Niall-przytuliłam kolejnych członków zespołu, którzy zupełnie tak jak Lou pobiegli wytulić swoje dziewczyny.
-Hazza !-i znowu misiek z kolejnym. Widziałam, że Harry od razu powędrował do mojej siostry, ale tylko się przytulili. Nic wielkiego. Stałam w drzwiach w oczekiwaniu na kolejnego członka zespołu, ale nikogo tam nie było.
-A gdzie Zayn .?-zapytałam zrezygnowana siadając na kanapie.
-Od razu z  lotniska pojechał do Bradford, kazał przeprosić was wszystkich-odezwał się Liam. No nic ... Widać nie poszło według moich marzeń, ale też jest dobrze. W 10 zasiedliśmy do stołu, ale wcześniej podzieliliśmy sie opłatkiem. Potem każdy z chęcią kosztował potraw robionych przeze mnie i Danielle, przy tym rozmawiając o trasie chłopaków. Była miła atmosfera, puściliśmy też w wieży kolędy, które wszyscy razem śpiewaliśmy. Ten wieczór był wyjątkowy świąteczny. Gdy wszyscy chcieli zabierać się za rozpakowywanie prezentów niechętnie na to przytaknęłam. Wszysyc, wraz ze mną wymienili się prezentami, a potem każdy je oglądał, zachwycał się nimi, dziękował. Było miło. 'Ding-dong' - usłyszałam dzwonek do drzwi, gdy dochodziła 19. Wszyscy byli zajęci sobą, więc poszłam otworzyć, a w drzwiach ukazał się ... Zayn.
-ZAYN !-krzyknęłam z wielkim smajlem na ryju i mimowolne, bezmyślnie wpiłam się w jego usta. Tak wiem, nie powinnam. To tylko przyjaciel, ale ... coś mnie do tego ciągnęło. Dobre pół roku temu pocałowaliśmy się i nic poza tym. Musiałam. W oddali usłyszałam tylko słynne 'uuuuuuuuu'. Całowaliśmy się dość długo. Bardzo za nim tęskniłam i nie chciałam kończyc tej magicznej chwili. Niestety nadszedł czas, kiedy oderwaliśmy się od siebie.
-Przepraszam-powiedziałam tylko.
-Nie masz za co, sam planowałem to zrobić-uśmiechnął się.
-Dlaczego nie przyszedłeś wcześniej >? Myślałam, że w ogóle Cię nie będzie-zapytałam.
-Chciałem Ci zrobić niespodziankę-odpowiedział.
-Zayn ... nie widzieliśmy się pół roku, a ja przez te pół roku cały czas myślałam o tym pocałunku ..-zaczęłam.
-Rose, ja wiem..-odpowiedział i spojrzał mi głęboko w oczy.-Tęskniłem-powiedział tylko i tym razem to on mnie pocałował i znów rozległo się 'uuuuuuu'.
-Dobra cioty, nie macie własnego życia .?-przerwałam pocałunek i zwróciłam się do reszty, a wszyscy się zaśmiali. Razem z Zayn'em dołączyliśmy do naszych przyjaciół i wszyscy jeszcze z nim wymienili się prezentami. Następnie zaczęliśmy śpiewać kolędy, ale bez radia. Niall przyniósł gitarę, a wszyscy śpiewali. Śpiewaliśmy rózne, od "All i want for christmas" po "Last christmas", "Jingle bell", "Mistletoe and wine" a kończąc na "Merry christmas everyone". Zdecydowanie udane święta, ale przeciez dzień się jeszcze nie skończył. Dochodziła 21, a my nadal wspólnie śpiewaliśmy kolędy.
-Rose, może pójdziemy na chwilę na górę .?-zaproponował Zayn i we dwoje odeszliśmy od naszych przyjaciół, czego nawet nie zauważyli. Poszliśmy do pokoju Malik'a i wyszliśmy na balkon.
-Nie będzie Ci przeszkadzało, jeśli zapalę .?-zapytał.
-Nie, no co ty, tez palę-odpowiedziałam tylko i oboje zapaliliśmy po papierosie. Paliliśmy w milczeniu. Nie wiedziałam o czym z nim teraz rozmawiać. Te pocałunki i to wszystko. Gdy wypaliliśmy juz papierosy siedzieliśmy w ciszy. Widziałam kątem oka, że Zayn patrzy na mnie. Poczułam, że złapał mnie błyskawicznie w talii i zaczął całować. Całowaliśmy sie idąc- ja do tyłu, od do przodu, aż w końcu znaleźliśmy się z powrotem w jego pokoju. Nie zastanawiając się dłużej oboje upadliśmy na łóżko i zaczęliśmy całować się jeszcze namiętniej. "Zrzuciłam" ze swoich nóg czerwone szpilki, a chłopak błyskawicznie ściągnął ze mnie sukienkę, przez co pozostałam tylko w samej bieliźnie i rajstopach. Szybkim ruchem zdjęłam z niego marynarkę i rozerwałam koszulę. Przestaliśmy na chwilę, ponieważ ściągnęłam rajstopy, on w tym czasie zdejmował spodnie, przez co pozostał już tylko w białych bokserkach od Calvin'a Clein'a. Patrzyliśmy chwilę na siebie stojąc w bezruchu i już po chwili chłopak  "dziko" rzucił się na mnie, przez co znów znajdowaliśmy się na łóżku. Czułam, że pocałunki to za mało, nie sprawiały aż tak wielkiej przyjemności, chcieliśmy czegoś więcej, jak widać oboje. Usiadłam na nim i zaczęłam jeszcze szybciej się z nim całować przy tym masując moją ręką po jego torsie. Przerwałam na chwilę.
-Co pomyślałeś, gdy pierwszy raz mnie zobaczyłeś .?-zapytałam, a on cicho się zaśmiał.
-Spodobały mi się twoje wielkie oczy, są takie śliczne-odpowiedział.
-Twoje usta, pomyślałam, że dobrze całujesz-wtrąciłam się.
-Bo tak jest-uśmiechnął się.-Włosy.
-Tors.
-Piersi.
-Ręce.
-Nogi.
-Twarz.
-Oczy.
-Już mówiłeś-zaśmiałam się.
-Wiem-wtrącił szybko i spojrzał mi głęboko w oczy. Nie czekając dłużej ponownie dziś wpił się w moje usta, a ja nie miałam zamiaru protestować. Tak, owszem, dobrze całował, ale to musiało przerodzić się w coś bardziej uczuciowego. Siedząc na nim i nie zaprzestając pocałunku on-jak to facet, z trudem odpiął mi stanik, przez co oboje zostaliśmy już tylko w dolnej części garderoby, która zniknęła z nas błyskawicznie. Zaczął powoli i z troską, jakby myślał, że zaraz się rozkleję.
-Nie mam pięciu lat, możesz mocniej-zachichotałam cicho i w tym momencie poczułam, że chłopak zaczyna wchodzić we mnie jeszcze szybciej i szybciej i szybciej. "Ruszaliśmy się" oboje co raz szybciej przy tym cicho pojękując. Również nie zaprzestawaliśmy pocałunków, ale w pewnym momencie odchyliłamn głowę ku tyłowi i wydałąm z siebie długi i dość głośny jęk, co oznaczało, że dostałam orgazmu. On też to poczuł, czyli doszedł. Pocałowaliśmy się jeszcze czule na sam koniec stosunku i opadliśmy na łóżko.
-Dlaczego to zrobiliśmy .?-zapytałam rozkojarzona i zaczęłam się śmiać/.
-Nie wiem jak ty, ale ja nic nie piłem-odpowiedział.
-Ciekawe święta-stwierdziłam.
-Magiczne-dodał.
-Z tym się zgodzę-przytaknęłam i wtuliłam sie w niego.
-To znaczy, że już jesteśmy razem .?-zapytał.
-Jeśli chcesz-odpowiedziałam patrząc na niego słodko, a on wpił się w moje usta. Wstaliśmy i błyskawicznie włożyliśmy na siebie ubrania. Poszliśmy jeszcze do garderoby przejrzeć się w lustrze, czy wyglądamy normalnie i zeszliśmy na dół. Tam oczywiście panowała świąteczna atmosfera. Niektórzy gadali, niektórzy śpiewali nadal kolędy, niektórzy jedli, niektórzy oglądali jeszcze prezenty. Te święta są wyjątkowo magiczne i udane.
-Niall, bierz gitarę, śpiewamy jeszcze-krzyknęłam szczerząc się i usiadłam obok blondyna, który zaczął grać jedną z kolęd. "Snow is fallin all around me, children playing, having fun, it's the season, love and understanding, merry christmas, everyone, time for patry, and celebrations, people dancing, all night long ..." Zaczęliśmy śpiewać i kołysać się w rytm muzyki. Złapałam Jess i zaczęłyśmy tańczyć i nie przestając śpiewać. Potem już tylko Niall z Cher zostali na kanapie, a wszyscy przy tym śpiewając wydurniali się i tak dalej. Tańcząc z Jess, ona puściła mnie i wpadła na Hazze. Widziałam, że była totalnie rozkojarzona, ponieważ patrzyli sobie w oczy. Wpadłam na pewien pomysł. Popchnęłam ich oboje jeszcze o kawałek i powiedziałam.
-Ehkem, jemiołka.-zaśmiałam się cicho, a oni jednocześnie spojrzeli w górę.
-To ..-słyszałam, że Jess próbowała coś powiedzieć, ale Styles nie dał jej dojść do głosu, ponieważ już wpił się w jej usta. Zawołałam wszystkich, aby zobaczyli ten "świąteczny cud", ahaha ; ) Nie przestawali się całować, a my zaczęliśmy bić im brawa. Wszyscy śmieli się z nich, a gdy para przestała się całować napadła na Tommo. Hmm, całkiem miło. Naszą zabawę przerwał zupełnie niespodziewany dzwonek do drzwi.
-Spodziewacie się kogoś .?-zdziwiłam się.
-Dochodzi 24, nie jestem pewien-odpowiedział Lou. No właśnie, dochodzi 24 .. Trzeba mu na sam koniec dnia zaśpiewać "sto lat". Nie zważając już na nikogo opuściłam salon i poszłam otworzyć drzwi.
-Aby ..-powiedziałam po prostu zszokowana widząc w drzwiach zaśnieżoną BYŁĄ dziewczynę mojego brata-Co ty tu robisz .?-zapytałam.
-Musiałam się z nim zobaczyć, w końcu dziś Wigilia. Byłam u was, sąsiedzi powiedzieli, że tu jesteście-wytłumaczyła.
-Ee, wejdź, zaraz go zawołam-mówiąc to ruszyłam do salonu.
-Aiden, ktoś chciałby Cię zobaczyć-uśmiechnęłam się do niego i wszyscy za nim wyszliśmy do przed pokoju.
-ABY !-krzyknął i rzucił się w stronę zmarzniętej dziewczyny, którą już po chwili zaczął przytulać i całować.
-Co tu robisz .?-zapytał, gdy już się od siebie oderwali.
-Nie mogłam tak dłużej żyć Aiden, to już pół roku-odpowiedziała.
-Awwwwww-ugnęliśmy się wszyscy. To takie słodkie, chciałabym, aby moja miłość też była taka silna.
-Nie martw się, ja zawsze będę przy Tobie-usłyszałam głos Zayn'a i jeszcze mocniej się w niego wtuliłam.
-Awwwwwwww-usłyszałam znowu, ale tym razem to było skierowane do nas. Widziałam, że Ai jest cholernie szczęśliwy, że Aby tu jest. To przykład prawdziwej miłości. To takie słodkie. Gdy już wszystko się wyjaśniło w 12 wróciliśmy do salonu i zaczęliśmy śpiewać Louis'owi STO LAT, ponieważ zbliżał się już koniec dnia. Wigilia .? Jak najbardziej udana ; )
 
 
******************************************
Tam tara tam, taratatatatattatatam tararataratarta tatatatata !!!
I jak tam miśki .?
Podoba się .?
Bite kurwa chyba 6 godzin pisałam ten rozdzial.
Chciałam, żeby był bardzo świąteczny, radosny, namiętny i pełen miłości.
Udało mi się .?
Przy okazji wstawiłam też dużo zdjęć :P
No i ogólnie wam się podoba .?
Błagam o długie komentarze, ponieważ strasznie się męczyłam, żebyście akurat we Wigilię dostali Wigilijny rozdział i to taki długi i pełen emocji.
Więc podoba się .?
Komciajcie;  )
DO WAS:
I teraz takie życzonka ode mnie:
Życzę wam zboczuchy, zdrowia, szczęcha i pomyślności, żebyście dostali wyrypiste prezenty dzisiaj wieczorem, żebyśie się nawpierdalali w Boże Narodzenie, żebyście się dobrze uczyli ciołki, żeby każda z was miała suoooodkiego faceta, a najlepiej Zayn'a, Harry'ego, Niall'a, Louis'a lub Liam'a, ponieważ każdy chyba o tym marzy i ... no spełnienia marzeń, czyli ONE DIRECTION ; )

DO LOU:
Ma dziś urodziny, więc chce mu złożyć najserdeczniejsze życzenia, żeby zawsze był naszym dzieciakiem i by nigdy nie dorastał i by kiedyś oświadczył się Eleanor, ha ; )

I teraz co .?
WESOŁYCH ŚWIĄT MIŚKI I KOMENTUJCIE : )

Kocham szczerze was bardzo ! ; )
Alex ; )

niedziela, 23 grudnia 2012

Rozdział 4.

14 sierpnia, sobota
Jess.
 
 
Całą noc nie zmrużyłam oka. Myślami byłam tylko w jednej krainie. Krainie Harry'ego Styles'a, do której nigdy nie uda mi się dostać. To było dobry miesiąc temu i normalnie się spotykamy, rozmawiamy, ale ... Jest inaczej. Ten pocałunek był magiczny, ale jestem świadoma tego, że jednorazowy i dla niego nic nie znaczył. Ale dla mnie .... to było coś niesamowitego, o czym nie chcę zapominać.
-JESS !!!-usłyszałam ten doniosły głos mojej siostry. Ta ... nawet nie zwlekłam się z łóżka, a ona już czegoś chce.
-Co .?-zapytałam zaspanym głosem, gdy już była u mnie w pokoju.
-Zayn dzwoni !-krzyknęła przejęta. No tak. Od 4 lipca, czyli ich pocałunku podczas gry w butelkę nie gadają za dużo. Rose nie chciała go widzieć. Dlaczego .? Najzwyczajniej w świecie się za-ko-cha-ła. To takie dziwne .?
-No to miło, tylko ty chyba wiesz, że wczoraj wyjechali w trasę .? Więc nie martw się, nie będzie chciał się spotkać-zaśmiałam się. A, no tak, zapomniałabym. Chłopacy wczoraj wyjechali w trasę. Wrócą dopiero przed świętami. Co jak co, ale znajomość Rose i Zayn'a trwała długo, naprawdę.-Odbierz-uśmiechnęłam się do siostry, a ona przyłożyła telefon do ucha.
R:Tak .? ... Cześć Zayn ... Jesteście już .? .... Aha ... właściwie to nie wiem ... naprawdę ?... hahaha... tak ... kiedy.? ... dopiero .? ... a jak Harry.? .... serio .? .... muszę jej powiedzieć, hahah ... dobra ... no to powodzenia i do zobaczenia w święta ... no pa...
-I co .? Było aż tak strasznie .?-zapytałam.
-A żebyś wiedziała-wystawiła mi język.
 
 
3 października
Rose.
 
 
 
I jakoś wytrzymaliśmy wakacje bez chłopaków, ale muszę przyznać, że cholernie za nimi wszystkimi tęsknię. A zwłaszcza za Zayn'em. Tak kurwa, mogę przyznać, że przez ten jebany pocałunek zakochałam się w nim,. ponieważ nie znam nikogo, kto działa na mnie tak jak on. Jest już październik, więc ja i Jess idziemy na studia. Tak, owszem, mamy tylko 18 lat, a na studia idzie się od 19, ale wcześniej poszłyśmy do podstawówki. Na przykład w wieku 15 lat poszłyśmy do liceum, a w wieku 12 do gimnazjum. Tak to już bywa, że jakieś zmiany są. We wakacje składałyśmy papiery na uczelnię w Londynie, na tą, na którą chodzi Eleanor. Aiden również idzie na studia, ale on już na 3 rok. Eleanor będzie teraz na 2 lub 3 o ile się nie mylę. Mój brat poszedł na budownictwo, moja siostra na medycynę, a ja na architekturę. Było już coś w rodzaju "rozpoczęcia roku". Teraz jedyne na co czekam to święta, ponieważ chłopacy mają w końcu przyjechać. No, ale co tam, przed tym ponad 2 miechy studiów, mam nadzieję, że jakoś to nam dość szybko zleci. W sierpniu urodziny miał Liam, a we wrześniu Niall. Robili w te dni twitcam'y, więc mieliśmy okazję ich zobaczyć i złożyć życzenia.
 
 
3 listopada
Aiden.
 
 
No więc minął już dobry miesiąc, odkąd jesteśmy na studiach. A Jess i Rose tylko cały czas płaczą, że chcą święta, bo chcą zobaczyć chłopaków. No brawo, mądre są. Często też przychodzą do nas dziewczyny chłopaków, czyli Dan, El oraz Cher. Ja i Rose pogłębiamy z nimi znajomość, ponieważ nasza Jess zna je już na wylot. Więc co do nauki ... źle nie jest. Nawet dobrze sobie radzimy, a mi się jakoś tak podoba w Londynie. Całe szczęście, że nie mieszkamy już w Washyngtonie. Ogólnie Rose też się tu podoba. Jednak najbardziej cieszy nas to, że odnaleźliśmy Rose. Już ... 4 miesiące, odkąd jest z nami. Jesteśmy z tego ogromnie dumni.
 
 
 
22 grudnia
Jess.
 
 
No i już za 2 dni Wigilia i za 2 dni przyjeżdżają chłopcy. Przygotowania do świąt idą pełną parą. Ja, Rose, Aiden, Cher, El i Dan byliśmmy wczoraj na ogromnych zakupach świątecznych. Wpadlismy po prostu w wir zakupów. Dziewczyny zaproponowały, żebyśmy wszyscy spędzili Wigilię u chłopaków, ponieważ, gdy oni przyjadą, to od razu się z nimi zobaczymy. Zgodziliśmy się na to. Już od dzisiaj zaczęliśmy pomagać im w sprzątaniu w domu chłopaków. Mieliśmy poczekać na nich z ubieraniem choinki, ale niestety ptzyjadą dopiero we Wigilię, więc postanowiliśmy zabrać się za to dzisiaj, tylo nasza szóstka.
-Aiden, no pospiesz się !-krzyczałam.
-No wybacz, ale ta choinka jest cholernie duża !-usłyszałam jak krzyczy wraz z Cher, ponieważ to z nią znosił choinkę ze strychu. Tak, owszem, możemy sobie odpierdalać w domu chłopaków co nam się żywnie podoba, najwyżej nas za to zabiją, ale i tak nas kochają.
-Aiden, Cher, cioty ruszać tą dupę, czasu co raz mniej !-poganiała ich Dan.
-Taka kurwa mądra jesteś, to nam pomóż-powiedział Aiden. Widać było, że on i Cher są już nieźle wkurwieni na tą choinkę.
-Wow-powiedziałyśmy wszystkie widząc jaka duża jest choinka chłopaków.
-W tamtym roku była mniejsza-zdziwiła się El.
-Tu coś jest-podał mi karteczkę Aiden, a ja zaczęłam czytać na głos.
 
"Cześć dziewczyny !
 
Stwierdziliśmy, że może w tym roku przyda się większa choinka, aby zmieściło się pod nią więcej prezentów. Mamy nadzieję, że jak wrócimy, to ona będzie stała i wyglądała jakoś przyzwoicie. Tęsknimy.
 
Z, H, L, N, L ; )"
 
-Co za idioci-zaśmiałam się.
-Ojj, spokojnie Jess, jeszcze dwa dni i będziesz mogła wpaść w objęcia Styles'a-zaśmiały się Danielle i Eleanor.
-Pfff, nawet tego nie oczekuję-odpowiedziałam im.-Bierzmy się za choinkę-powiedziałam tylko. Wraz z Cher i Aiden'em próbowaliśmy jakoś ustawić tą choinkę, dobrze, że przynajmniej sufit jest wysoko, ponieważ choinka była ogromna. Zaczęliśmy ubieranie ... To była jakaś masakra. Cher cały czas tłukła jakieś bąbki, nasz mały szkodnik. Natomiast Rose i Dan miały mały problem z łańcuchami, a Aiden i El zajęli się światłami, co ... też nie poszło im zbyt dobrze, ponieważ prawie coś wysadzili, gdyż mój mądry bracieszek wraz z Calder umyli światełka i podłączyli je do gniazdka. Na sam koniec stwierdziliśmy, że podetniemy trochę tą choinkę, ponieważ była naprawdę ogromna. Postanowiliśmy ubrać też choinkę z tamtego roku, gdyż salon był ogromny i jedna choinka to było naprawdę mało. Dzień ogólnie zleciał szybko, a wszystko przez te choinki plus do tego zakładaliśmy oświetlenie na dworzu ...
 
 
******************************************
Siema miśki !
Zacznę od tego, że rozdział krótki i przyspieszony.
Dlaczego .?
Jutro Wigilia, więc chciałam napisać taki rozdział typowo Wigilijny, więc postanowiłam przyspieszyć nieco akcję, ażeby Jess i Rose szybko nie połączyły się w pary chłopców wysłałam w trasę ; P
Więc rozdział się podoba .?
Jutro dodam dłuuuugi i Wigilijny rozdział ze zdjęciami i wgl, specjalnie dla was, bo to już jutro Wigilia, jej !
Więc ...
Jeśli będą komentarze, A MUSZĄ BYĆ, to jutro Wigilijny rozdział, więc licze na was, a ja zabieram się za pisanie 5 ; )
Więc do jutra misiaki ; )
 
Alex ; )

 


poniedziałek, 17 grudnia 2012

Rozdział 3.

4 lipca
Rose.
Po prostu całą noc nie zmrużyłam oka. Siedziałam na necie i próbowałam różnych środków, aby dowiedzieć się, gdzie ona mieszka. No halo, ale moja siostra żyje, a na dodatek mieszka gdzieś w okolicy ! Nie mogę uwierzyć, że tak szybko udało mi się ją znaleźć...
-Rose !-słyszałam jak Aiden mnie woła, więc zeszłam na dół.-Wow-to było pierwsze słowo jakie wypowiedział. No tak. Wory pod oczami, rozpierdolone włosy, dziwne ciuchy i ten niemiły wyraz twarzy.
-Wiem, wyglądam okropnie-zaśmiałam się.
-Zostawiłaś telefon na dole. O jakiejś 9 dzwoniła niejaka Eleanor i mówiła, że zna Jess-zaczął.
-CO !?-ucieszyłam się nagle.
-Chcą się spotkać w galerii o 12.-dodał.
-Zaraz, chcą .?-zdziwiłam się.
-Jess, ta Eleanor, jej dwie przyjaciółki i pięciu chłopaków-odpowiedział.
-Wow. No nic, miło będzie poznać nowe osoby-uśmiechnęłam się i wtuliłam w Aiden'a.
 
 
Jess.
 
 
Tak kurwa, nareszcie. Mam się dziś spotkać w końcu z Rose, a nawet Aiden'em ! Świat to jednak jest sprawiedliwy. Ale czy to możliwe .? A co tam, nie będę teraz rozkminiać, ważne, że (chyba) żyją i nie mogę się już doczekać spotkania z nimi.
-Jess .?-kurwaaaa, no kto mnie znowu budzi ! Oszaleje kiedyś w tym domu, te ciołki siedzą tu znowu od samego rana .?
-Czego-powiedziałam zaspanym głosem schodząc na dół. Dostrzegłam tylko Niall'a, Cher, Hazzę oraz Zayn'a w salonie.-A wam co .?-zaśmiała się, ponieważ Cher i Niall się całowali, a Harry chciał pocałować Zayn'a, czego mulat próbował uniknąć.
-Powiedz coś temu idiocie, jemu miłości chyba brakuje!-zaczął krzyczeć Zayn.
-Właśnie, idź z nim na randke, albo coś-zaproponował Niall.
-Chętnie kurwa, wiesz >?-powiedziałam równocześnie z Hazzą, przez co wszyscy się zaśmialismy.
-Hmm, jakby się tak namyśleć, to zły pomysł to nie jest-przysunął się do mnie Styles.
-Pocałujcie się-wyskoczył Malik.
-CO !?-wydarłam się.
-No już, już, bo inaczej cię z domu nie wypuszcze-odezwała się Cher, a ja zmroziłam ją wzrokiem. Jako jedyna wiedziała, że Hazza już od dłuższego czasu mi sie podoba, ale żeby takie coś .?
-Mi pasuje-uśmiechnął się Styles, a ja niedowierzałam. Każą nam się pocałować, a on zwykłe "mi pasuje", czy to kurwa jakiś żart .?-No dawaj, przyjacielski pocałunek-złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie, nie zważając na moje protesty wpił się w moje usta. Nagle poczułam tysiące motyli w brzuchu i mimowolnie zaczęłam się uśmiechać. Myślałam, że tam po prostu padnę. Chciałam się bardziej zaangażować w pocałunek, ale on już się oddalił, a nasi znajomi zaczęli bić brawa.
-Jak było .?-zapytał Malik.
-Odwdzięczę się-uśmiechnął się do niego Harry.
-Dobra, może będziemy się zbierać .?-zaproponowałam, ponieważ dochodziła godzina 12. Wszyscy wyszliśmy z domu i poszliśmy jeszcze po resztę, a następnie poszliśmy do galerii. Oczywiście po drodze było multum fanek, które po prostu chciały autografy, inne zdjęcia, a jeszcze inne nas śledziły, hmm, też miło. Nie rozumiem tych dziewczyn. Dobra, okk, miło jest spotkać pięciu bogów sexu, oczywiście nie, żebym coś o tym wiedziała, no, ale mogłyby się trochę ogarnąć. Weszliśmy w 9 do galerii i od razu skierowaliśmy się do Starbucks'a, ponieważ tam umówiliśmy się z Rose i Aiden'em. Czekaliśmy jakieś 15 minut, gdy zauwazyłam, że do kawiarnii wchodzi blondynka, którą dobrze pamiętałam z wczoraja, a z nią wysoki chłopak, który przypominał mojego brata w wieku 17 lat. Od razu podniosłam się z miejsca i rzuciłam na nich.
-Aiden, Rose !-krzyknęłam uradowana i wtuliłam się w moje rodzeństwo.
-Jess-powiedzieli jednocześnie.
-Tak bardzo tęskniłem-odezwał się mój brat, po czym jeszcze mocniej mnie przytulił.
-Hej no, ja też, myślałam, że zginęliście-powiedziałam.
-My też-zaśmiała się moja siostra.
-Chodźcie, poznacie moich przyjaciół-dodałam i skierowaliśmy się do stolika.
-To Cher, z nią mieszkam i jej chłopak Niall-wskazałam na moją współlokatorkę i blondyna.-To jest Louis i jego dziewczyna Eleanor-pokazałam na uśmiechniętego Tommo i również zawsze uśmiechniętą Eleanor.-To Liam i jego dziewczyna Danielle-wskazałam na naszego daddy'ego i brunetkę z burzą loków na głowie.-...oraz ... Zayn i Harry-lekko się zaśmiałam wskazując na lokowatego i mulata.-Ludzie, to Aiden i Rose-przedstawiłam jeszcze ich moim przyjaciołom i w spokoju mogliśmy pogrążyć się w głębszej rozmowie. Siedzieliśmy w kawiarnii aż do 16, czyli bite 4 godziny. Bardzo dobrze nam się rozmawiało. W końcu odnalazłam rodzeństwo, a na dodatek oni zaprzyjaźnili się z moimi przyjaciółmi.
-To jak, może chcecie zabrać ją do siebie, skoro tak długo się nie wiedzieliście .?-zwróciła się Cher do mojej siostry.-Poza tym strasznie chrapie-zaśmiała się.
-Tak, pewnie, świetny pomysł-uśmiechnęłam się, na co moje rodzeństwo tylko przytaknęło.
-To może pojedziemy do Cher, Jess się spakuje, a przy tym pogramy w butelkę >?-zaproponował Tommo, na co wszyscy się zgodzili i w 11 poszliśmy do domu już tylko mojej przyjaciółki. Po około 30 minutach byliśmy już w mieszkaniu i siedzieliśmy w okręgu na podłodze w celu rozpoczęcia gry.
-To kto pierwszy .?-zapytałam trzymając butelkę.
-Panie mają pierwszeństwo-zwrócił się do mnie Styles.
-Dobra, ja mogę-wzięła ode mnie butelkę Cher i zakręciła. Wypadło na Lou.
-No Tommo, pytanie, czy wyzwanie .?-zapytała.
-Oczywiście, że wyzwanie-powiedział triumfalnie.
-Dobra, no to .... emmm ... hmmm ... MAM ! Napal w kominku-rozkazała mu, co szybko wykonał.
-I to tyle .? Śmiszna jesteś-walnął ją w plecy Louis.
-ZARAZ ! To nie wszystko ... napaliłeś w kominku, a teraz masz ... wrzucić tutaj wszystkie marchewki-zarządziła.
-CO !? TY ZDRAJCO ! JA JE KOCHAM !-zaczął sprzeciwiać się Tommo, no, ale oczywiście musiał wykonać zadanie. Wyjął z lodówki wór marchew i wrzucił je do kominka.
-Będę tęsknił-zaczął płakać spoglądając na szybkę, za którą był rozpalony ogień.-Zginiesz marnie-posłał Cher złowrogie spojrzenie i wróciliśmy na podłogę do salonu. Kręcił Lou i tym razem wypadło na Hazze.
-Zwal konia Niall'owi-zaśmiał się Tommo, przez co wszyscy zrobili "fuuuuu"
-Jebło Cię .?-zadrwił z  niego Styles.
-Dobra, to pozwól nam wyprostować swoje włosy-powiedział Tomlinson po chwili myślenia.
-NIe odważysz się ..-zmroził go wzrokiem Harry.
-Ej, czekajcie, przecież on nawet nic nie wybrał-przerwała im Danielle.
-To chce pytanie !-krzyknął szybko Styles.
-Dobra, to podoba Ci się ktoś >?-zapytał Lou.
-Tak-odpowiedział mu krótko Harry.
-Kto .?-dopytywał się Louis.
-Pytanie było jedno-wystawił mu język Harry i kręcił butelką. Wypadło na Zayn'a.
-Odwdzięczę Ci się Malik-uśmiechnął się chytro Styles. No tak, za dziś rano ...
-A więc wyzwanie-stwierdził Zayn i czekał, aż Harry coś powie.
-Pocałuj się namiętnie, z naszą nową przyjaciółką-mówiąc to wskazał na Rose, która od razu zaprotestowała.
-Nie, z nikim się nie całuje !-zaczęła się śmiać.
-Ale to Zayn, no weź !-błagał ją Tommo.
-Ja tam nie mam nic przeciwko wyzwaniu-poruszył "kusząco" brwiami Malik, przez co wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-Lepiej, nie, bo wykorzysta ją do bardziej zboczonych celów-zaprotestowała El.
-Tik-tak, tik-tak..-mówił powoli Harry.
-Dobra, dobra, już-walnął go w głowę Malik i przybliżył się do mojej siostry. Stykali się już czołami. Chłopak błyskawicznie  wpił się w jej usta i zaczęli się namiętnie całować.
-Dobra, ok, starczy-powiedział Harry, ale oni nie przestawali, zaczęli całować się jeszcze szybciej i przybliżyli się jeszcze.-Dobra, mieliście się pocałować, a nie całować-zaśmiał się z nich Styles, ale oni go nie słuchali. Nadal byli zajęci sobą. Czyżby miłość od pierwszego wejrzenia .?
-Dobra, dość !-zaczęłam śmiać się z nich razem z Aiden'em, więc rozłączyliśmy ich.
-Ej, ale mi się podobało !-krzyknął smutny Zayn, kiedy odciągałam go od Rose.
-Malik, zboczuchu, ogarnij się-pogłaskał go po głowie  Liam. Reszta dnia przebiegła normalnie. Graliśmy do późna, a potem wróciłam z Rose i Aiden'em do mojego nowego domu ...
 
 
****************************************
Siema miśki !
I jak u was .?
U mnie ok, nie licząc tego, że przez moją nieduczoną klasę jutro mam 2 sprawdziany, a w środę 4 -.-
Podtrzymujcie mnie na duchu, bo zaraz kogoś ukatrupię.
W dodatku ostro pokłóciłam się z koleżanką, uwaga czyt. koleżanką, nie przyjaciółką, heheh, ale szczegółów nie bd. opisywać, bo wiadomo jak wygląda kłótnia, szczególnie taka bezsensowna ; P
Więc jak wam się podoba rozdział .,?
Obiecałam trójeczkę dziś po południu i jak .?
Podoba się .?
Tak, czy nie .?
Komentujcie, plissssssssska < 3
Więc ... 4 .?
Nie wiem, może w święta napisze, jak mi się uda.
Wpadajcie na pozostałe blogi:
No i comment bitches !
Jakieś pytania .?
Walcie śmiało ; )
Do następnego ; )
Kocham ; )
+chcesz być informowany o nowych rozdziałach .? Napisz adres bloga w zakładce INFORMOWANI po prawej stronie bloga, a na pewno napisze do cb ; )
+krótki wiem, ale chyba się podoba. ? ; )
 
 
 
Alex ; )


niedziela, 16 grudnia 2012

Zapowiedź 3 rozdziału ...

4 lipca
Rose.
 
 
Po prostu całą noc nie zmrużyłam oka. Siedziałam na necie i próbowałam różnych środków, aby dowiedzieć  się, gdzie ona mieszka. No halo, ale moja siostra żyje, a na dodatek mieszka gdzieś w okolicy ! Nie mogę uwierzyć, że tak szybko udało mi się ją znaleźć...
-Rose !-słyszałam jak Aiden mnie woła, więc zeszłam na dół.-Wow-to było pierwsze słowo jakie wypowiedział. No tak. Wory pod oczami, rozpierdolone włosy, dziwne ciuchy i ten niemiły wyraz twarzy.
-Wiem, wyglądam okropnie-zaśmiałam się.
-Zostawiłaś telefon na dole. O jakiejś 9 dzwoniła niejaka Eleanor i mówiła, że zna Jess-zaczął.
-CO !?-ucieszyłam się nagle.
-Chcą się spotkać w galerii o 18.-dodał.
-Zaraz, chcą .?-zdziwiłam się.
-Jess, ta Eleanor, jej dwie przyjaciółki i pięciu chłopaków-odpowiedział.
-Wow. No nic, miło będzie poznać nowe osoby-uśmiechnęłam się i wtuliłam w Aiden'a.
 
*******************
Cześć misiaki, zabijecie mnie !?
Sorry, ale dam wam tylko zapowiedź 3 rozdzialu, żebyście żyli w niepewności co się stanie na tym spotkaniu.
Tak, jestem zuaaa ; )
Nie, a na serio chciałam dodać rozdział, a tu patrze tylko dwa zdania.
Dopisałam coś i stwierdziłam, że dam wam tylko zapowiedź.
Massive thank you za 8 komentarzy pod 2 ; )
Bardzo mi miło.
Jeśli pod zapowiedzią będą komentarze, tak może ze 2-3 to w poniedziałek po południu napisze 3 rozdział  ;)
pojawił się tu przed chwilą 10 rozdział, zapraszam ; )
na to opowiadanie MOJE również gorąco zapraszam ; )
na tym moim blogu konkurs, zapraszam ; )
Więc wpadajcie, komentujcie i ... nn w poniedziałek jeśli będą komentarze no i wpadajcie na blogi i komentujcie i wgl iwgl.
Kocham was ; )
 
 
Alex ; )

sobota, 8 grudnia 2012

Rozdział 2.

ROZDZIAŁ 2.

3 lipca.
Jess.


-Cher, długo jeszcze !?-krzyczał Harry. Ja, Harry i Niall, czekaliśmy wciąż na naszą przyjaciółkę. Jak zwykle najdłuzej się ubierała. To tylko zakupy, nie musi wyglądać perfect. No, ale niestety ona jest na tym punkcie przewrażliwiona.
-Już idę, czekajcie !-darła się.
-Ty masz zamiłowanie do jedzenia, a ona do mody-zwróciłam się do Niall'a.
-I żadnego od tego zamiłowania nie można odciągnąć, prędzej Cię zabiją-zaśmiał się Harry.
-O jeny, odwal się kociarzu-skarcił go blondasek.
-Jak wyglądam >?-usłyszałam głos Cher.
-Extra, pięknie, bosko, chodź już-powiedziałam szybko nawet na nią nie patrząc.
-Eeeeeeeeeeeej !-usłyszałam tylko. Nie zwracałam na to uwagi. Ja i Harry szliśmy trochę szybciej, a za nami Niall z Cher. Szliśmy właśnie na zakupy do galerii. Daleko nie mamy, więc poszliśmy na pieszo. Na całe szczęście już chyba cały Londyn widział chłopaków, chyba wszyscy mają ich zdjecia, więc nie ma takiego szału, jak np. 3 miesiące temu. Wtedy to 15 dziewczynek by MNIE prawie zabiło, a co dopiero ich. Massakra...



 
 3 lipca.
Rosie.
 
Nie mam już na to siły. Wczoraj obeszliśmy prawie całe miasto i nic. Nie znaleźliśmy jej ! Jestem na siebie cholernie zła za to ! To wszystko nie powinno się tak potoczyć. Byłam cholernie zła ! Jedyne co mi teraz pomoże !? Hmm ... Może zakupy !?
-O czym tak myślisz .?-zapytał mój braciszek wchodząc do kuchni
-Może pójdziemy dzisiaj na zakupy .? Przyda mi się trochę nowych ciuchów-uśmiechnęłam się.
-I butów nr.43567622424 .? Jasne, możmy iść-zaśmiał się.
-Dobra, to ja się idę ogarnąć, a ty coś zjedz i spotykamy się tutaj za 20 minut.
-SPoko-odpowiedział krótko, a ja pobiegłam na górę do mojego pokoju. Weszłam najpierw do garderoby i jakiś czas zastanawiałąm się nad strojem. Są wakacje, lipiec, jest ciepło więc zdecydowałam się na jakieś letnie rzeczy. Ubrałam się w nie, a następnie ruszyłam do łazienki w celu 'ogarnięcia' moich włosów. Wyczesałam je i postanowiłam zostawić rozpuszczone, gdyż nie lubiłam za bardzo robić warkoczy, kitek itp. Wybrałam jeszcze tylko jakieś buty i wzięłam do ręki moją ulubioną torebkę. Spakowałam do niej najpotrzebniejsze rzeczy. Gotowa już zeszłam na dół, gdzie czekał na mnie Aiden. We dwoje wyszliśmy z domu i powolnym krokiem udaliśmy się w stronę galerii, ponieważ wiedziałam gdzie ona się znajduje. Byliśmy na miejscu tak po około 15 minutach. Galeria była ogromna, myślałam, że tam po prostu umrę. To był raj. Szeroko otworzyłam oczy ze szczęścia i patrzyłam na budynek przez dłuższą chwilę.
-Jeśli obiecasz, że nie zbankrutujemy, to pozwolę Ci tu wejść-zaśmiał się.
-Ha Ha Ha-powiedziałam ironicznie. Złapałam brata za rękę i weszliśmy do środka. Było tam całkiem sporo ludzi, którzy tak po prostu wędrowali sobie od sklepu do sklepu. Mówiąc już o sklepach ... Było ich po prostu mnóstwo, w tym jedne z moich ulubionych. Od razu przykuł moją uwagę sklep Louboutin'a.
-Muszę mieć te szpilki-powiedziałam chytrze do Aiden'a patrząc na wystawę w sklepie. Spojrzałam na niego z uśmieszkiem.
-Idź. Spotkamy się przy wyjściu za godzinę, ok .?-zaporponował.
-Tylko godzinę .?-jęczałam.
-Godzina. 59 minut 40 sekund ... 59 minut 38 ... 37 ... 36 ...-mówił.
-Oj dobra, zamknij się !-skarciłam go i poszłam w stronę sklepu. Weszłam na spokojnie i obejrzałam kilka par butów. Nie było dwóch takich samych i tym lepiej, nikt inny nie będzie miał takich. Przymierzyłam parę czerwono-czarno-białych szpilek. Była tylko jedna para, więc modliłam się, aby były dobre. Idealne ! Ucieszyłam się bardzo. Wzięłam pudełko z butami i podeszłam do kasy.
-Te buty, tak .?-zapytała kasjerka z uśmiechem, a ja przytaknęłam.
-2 tysiące dolarów proszę-poprosiła kasjerka, a ja wręczyłam jej kartę kredytową. Przyjęła i przełożyła przez 'jakieś urządzenie'. Oddała mi kartę i zapakowała moje buty przy tym mówiąc.
-Ma pani szczęście. Na świecie istnieje tylko pięć egzemplarzy tych butów. Pani wykupiła ostatnią parę-uśmiechnęła się do mnie i wręczyła torbę z butami.
-Dziękuję-odwzajemniłam uśmiech.
-Do widzenia i zapraszamy ponownie-powiedziała, a ja już wyszłam ze sklepu. Byłam cholernie dumna z mojego zakupu. Następnym sklepem był NIKE. Lubiłam chodzć w szpilkach, czy sukienkach, ale czasem też lubiłam postawić na spodnie, czy trampki. Weszłam do sklepu i zaczęłam przeglądać różne ciuchy oraz buty, czy też czapki. Przykuły moją uwagę pewne buty. Dokładnie poczciwe, białe Air Force One. Od razu mi się spodobały. Znalazłam odpowiedni numer buta i przymierzyłam je. Idealne. Wzięłam pudełko i powędrowałam z nim do kasy.
-500 dolarów poproszę-powiedziała kasjerka, a ja wręczyłam jej kartę. Dumna z siebie wyszłam ze sklepu i powędrowałam do kolejnego. Byłam chyba w jakiś 20. Kupiłam jeszcze trampki, 2 sukienki, 3 pary długich spodki, 2  pary krótkich spodenek, 4 koszulki i inne duperele. Byłam cała obładowana zakupami. Gdy wychodziłam z ostatniego sklepu wpadłam przez przypadek na kogoś i się przewróciłam.
 
 
Jess.
 
 
Zakupy jak najbardziej się udały. Miałam już na rękach dobre 10 toreb i ręce zaczęły mnie już boleć. Gdy wchodziłam do ostatniego sklepu wpadłam na kogoś i przewróciłam się. Byłam sama, ponieważ moi przyjaciele chodzili po innych sklepach. Jakoś udało mi się podnieść i wzięłam swoje torby z zakupami. Spojrzałam na dziewczynę, miała na oko z 19 lat.
--Przepraszam-powiedziałąm do niej.
-Ja też-odpowiedziała dziewczyna i wyminęła mnie, no i znów ogarnęło mnie to dziwne uczucie. Znów poczułam, że ...
-Jess !-usłyszałam jak ktoś krzyczy. Odwróciłam się i ujrzałam moich przyjaciół. Właśnie kończyli zakupy, więc postanowiliśmy już wszyscy wrócić do domu.
 
 
Aiden.
 
 
Wróciliśmy do domu tak koło 15. Zakupy trwały dłużej, ponieważ moja skromna siostrzyczka wpadła w szał. Musieliśmy wracać do domu taksówką, bo przecież nie doszłaby z tymi torbami. Gdy byliśmy już w mieszkaniu rzuciliśmy wszystkie zakupy na dywan w salonie.Wzięła do ręki swoją torbę i wyjęła z niej pudełko, w którym znajdowały się czerwono-czarno szpilki.-Te nie są moje-powiedziała i wyjęła paragon.-Szpilki robione na zamówienie, 3000 dolarów, Jessica Carter-zaczęła czytać.
-Zaraz, Jessica Carter !?-podniosłem się.
-O Boże ! To musiała być ta dziewczyna, na którą wpadłam !-krzyknęła.
-Zaraz, jak to wpadłaś .?-zdziwiłem się.
-Wpadlam przy sklepie na jakąś dziewczynę i wszystkie nasze torby poleciały na ziemię. Przy podnoszeniu ich pomyliłyśmy torby-wytłumaczyła.
-Jest może na tym paragonie adres .?-zapytałem.
-Nie, nie ma-odpowiedziała zawiedziona i pobiegła na górę, po chwili wróciła z laptopem.
 
 
Jess.
 
 
Gdy byłam już w domu zaczęłam sprawdzać co ja tak dokładnie kupiłam. na pierwszy rzut oka wpadła mi torba z szpilkami od Louboutin'a. Wyjęłam pudełko, a z niego czerwono-czarno-białe szpilki. "One nie są moje"-pomyślałam. Przeszukałam jeszcze torbę i znalazłam paragon.
-2000 dolarów..., kupione dzisiaj..., karta kredytowa ... Rose Carter ...-czytałam cicho.-ROSE CARTER !?-wydarłam się. To musiała być ta dziewczyna, na którą wpadłam. ALE JAK .? Przecież Rose nie żyje ! Nie, nie, nie, nie, to nie możliwe ! To nie mogla być ona. Zaraz ... pamiętam, że była blondynkom, na oko 19 lat ... KURWA, TO MOJA ROSE ! ALE JAK .? CO .? DLACZEGO .? ONA ŻYJE .? JAK KURWA, JAK TO MOŻLIWE !?!?!?!- krzyczałam do siebie w myślach. Nie mogłam pojąć tego, że po 4 latach dowiaduje się, że moja siostra jednak żyje. Szybko zbiegłam na dół i zauważyłam tam Cher, Zayn'a, Liam'a oraz Eleanor.
-A gdzie reszta .?-zapytałam.
-Pojechali z Niall'em po jedzienie-odpowiedział Liam.
-Czytaj !-dałam El do ręki paragon.
-Rose Carter .? Twoja siostra chyba się tak nazywała .?-zaciekawiła się.
-Bo to kurwa jest moja siostra ! Wpadłam na nią w sklepie i pomyliłyśmy torby z butami, ale nie poznałam jej, nie gadałam z nią i nie wiem, gdzie jest ~!-krzyczała.
-Opanuj się-poradził Zayn.
-JAK !?-krzyknęłam na niego.
-Jess, spokojnie. Skoro to rzeczywiście Twoja Rose, to na pewno się znajdzie-pocieszała mnie Cher.
-Czekajcie, to chyba numer telefonu ...-powiedziała Eleanor, która nadal przyglądała się paragonowi...
 
 
 
****************************************


 Cześć miśki !
Mam dla was 2 !
Podoba się .?
Macie jakieś pytania .?
Sugestie .?
walcie śmiało ; )
Wpadajcie na pozostałe blogi i KOMENTUJCIE !!!
3 rozdział, jeśli będą komentarze, tak co najmniej ... 4 ; P
Do następnego ; )


Alex ; )